How come, you have not visited us yet? czyli reklama na Berlinale

Targi European Film Market na Berlinale to mrugające ze wszystkich stron filmy.  Mnóstwo filmów. Ich plakaty, które chciałbyś powiesić na swojej ścianie i ulotki, którymi mógłbyś obklejać zeszyty. Plakatów nie powiesisz, bo nie pasują już do designu Twojego mieszkania, a ulotkami nie obkleisz zeszytu, bo nie jesteś już w gimnazjum. Ale film będziesz chciał zobaczyć. Albo kupić.

European Film Market to prawie dwieście stoisk, każde reprezentujące od kilku do kilkudziesięciu filmów. Jako widz chciałbyś obejrzeć wszystkie te filmy, które wołają do ciebie ze standów producentów i dystrybutorów. Jako kupujący jesteś bardziej wymagający, dlatego firmy muszą sprytnie walczyć o twoją uwagę. Jak to robią?

W tym samym czasie, kiedy w Berlinie na czerwonym dywanie świętowano kolejną światową premierę, w Londynie odbyło się rozdanie nagród BAFTA. Wielkim wygranym okazały się „Trzy billbordy za Ebbing, Missouri”, ale już bez tego o filmie od miesięcy jest głośno (dziewięć nominacji do Oscara swoje robi). Firma New Europe Film Sales postanowiła wykorzystać popularność tytułowych bilbordów i tuż przed Martin-Gropius-Bau wystawiła swoje trzy billbordy, a jeden z nich zdecydowanie przypominał też z filmu.

W przestrzeni publicznej postanowi zareklamować się także twórcy filmu „303”, który znalazł się w konkursowej sekcji Generation 14plus. Film opowiada o dwójce studentów, wyruszających kamperem w podróż na południe Europy. Samochód, który zagrał w filmie został zaparkowany niedaleko targów – widzowie i branża nie tylko widzieli „żywą” reklamę za każdym razem, gdy pokonywali trasę targi/kino, ale także mogli wejść do środka samochodu, zwiedzić kamper i poznać twórców „303”.

Tym, czym kuszą stoiska – na wszystkich targach, bez względu na branżę – są jeszcze gadżety. Notesy, długopisy, pendrive’y to chyba najpopularniejsze obecnie gifty dla potencjalnych partnerów biznesowych. A co powiecie na maskotkę? Mało poważne? Nie, jeśli promuje się film animowany „Looking for Teddy”. I nie, jeśli zabawki nie można sobie tak po prostu wziąć, tylko trzeba ją… zdobyć. Pathe przy swoim stosiku ustawiło maszynę, znaną Wam na pewno z nadmorskich kurortów, w której maskotki trzeba złowić. Nie muszę chyba dodawać, że na ich stosiku zawsze było pełno ludzi z nadzieją na zwycięstwo – spragnionych zarówno gadżetu-zabawki, jak i informacji o filmie.

Dodaj komentarz

Back to Top
%d bloggers like this:
Przejdź do paska narzędzi